TEST: KOMPRESJA ZEROPOINT

2017-08-02
TEST: KOMPRESJA ZEROPOINT
Kilka tygodni temu zaprzyjaźniony sklep UNBROKEN Store zaproponował mi opcję przetestowania odzieży kompresyjnej znanej na rynku marki ZeroPoint. Ekstra – pomyślałem – gratisowych ciuchów nigdy za wiele, a wszyscy doskonale wiemy jak szybko ubrania treningowe ulegają zużyciu.

Przyznam szczerze, że do obcisłych ciuszków zawsze byłem nastawiony dość sceptycznie (drogie Panie - mam tu na myśli kolekcję męską, rzecz jasna!). W przeszłości używałem legginsów jedynie do znienawidzonego biegania czy pokonywania dłuższych szosowych dystansów na rowerze. Komfort ruchu może i był niezły (mniejszy opór powietrza, lepsze „czucie” ciała), ale te treningi, z wiadomych przyczyn, zdecydowanie wolałem wykonywać pod osłoną nocy.



Po kilku już tygodniach używania zestawu od ZeroPoint chciałbym podzielić się z Wami moimi subiektywnymi odczuciami na ich temat, oto one:

Ubrania których używałem wcześniej mimo, że były obciślutkie, to nic z kompresją nie miały wspólnego. W przypadku ZeroPoint pierwsze co mi przyszło na myśl po otwarciu paczki to to, że Piotrek Skorupka postanowił nikczemnie ze mnie zakpić wysyłając mi komplet dla dzieci w przedziale wieku 7-10 lat. Serio, zakładanie tych ubrań spokojnie można wpisać już w rozgrzewkę, a ubierając się w pozycji stojącej powinno się zadbać o solidną asekurację.

Pierwsze odczucia? To jest naprawdę obcisłe! Kompresja jednak w żaden sposób nie ogranicza ruchów, a wręcz przeciwnie – daje wrażenie większej precyzji, lepszego czucia ciała. Ponadto w odzieży ZeroPoint została zastosowana technologia „stopniowej kompresji”. Co to znaczy? Chodzi o to, że ucisk jaki wywiera nogawka  jest największy na obwodzie kończyny i stopniowo zmniejsza się ku górze (spokojnie Panowie, klejnoty bezpieczne!).



Taki system poprawia krążenie żylne krwi oraz przepływ limfy nie dopuszczając do ich zastojów, które są przyczyną uczucia „ciężkości” nóg. Lepsza cyrkulacja to oczywiście lepsze dotlenienie pracujących mięśni, a także szybsze usuwanie produktów przemiany materii (w tym kwasu mlekowego) z tkanki. Brzmi zachęcająco. Faktycznie, podczas stosowania tych ubrań miałem wrażenie, że wallballe są jakby przyjemniejsze, a sleda można pchać szybciej i dalej. Podkreślam, że to moja subiektywna ocena i nie licz na to, że po wciągnięciu na tyłek tych ciasnych gaci nagle zrobisz „Karen” unbroken, do celu na 4m, piłką 12kg. Z całą jednak pewnością kompresja od ZeroPoint to produkty godne Twojej uwagi.

Już niedługo planuje kilkudniowy wypad w góry - zobaczymy jak ta technologia sprawdza się podczas kilkugodzinnego wysiłku :) Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia? Piona!

Autor: Hubert Kołodziejczak, CrossFit Athlete, Unbroken Crew Family
Pokaż więcej wpisów z Sierpień 2017
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel