800 kilometrów, jeden człowiek, jeden cel - pomoc drugiemu - Bieg po emocje Szymona Makucha

2020-07-16
800 kilometrów, jeden człowiek, jeden cel - pomoc drugiemu - Bieg po emocje Szymona Makucha
Z Szymonem poznaliśmy się przez przypadek. Znałem go z podcastów w których opowiadał o biegu na Islandii i pamiętam że zrobił na mnie mega wrażenie celowością tego biegu jakim była pomoc drugiemu człowiekowi. Pewnego dnia napisał do wiadomość w sprawie skakanki na trening i tak od słowa do słowa zaczęło się. Szymon znany jest jako "charity ultra runner" co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że jego imponujące wyniki biegowe przyczyniają się innym charytatywnie. I to jest w spaniałe. 

Prócz szczytnego celu nie można zapomnieć, że są to biegi ultra, np. na Islandii Szymon musiał się zmierzyć z dystansem 620 km... Ktoś by pomyślał, że to obłęd i faktycznie tak jest. Perspektywa 11 dni biegania brzmi jak szaleństwo, ale pytanie brzmi jak się przygotować do takiego biegu. O co należy zadbać. Jak i ile trenować, aby ukończyć taki bieg i w końcu jaką rolę odgrywa w tym wszystkim część mentalna. Na wszystkie te pytania spróbujemy wspólnie z Szymonem znaleźć odpowiedź w poniższym wywiadzie. Zaparzcie sobie kawki i usiądźcie wygonie, miej lektury!  

Bieg po emocje Szymon Makuch

[U] Unbroken Store / [S] Szymon Makuch

[U] Dla większości ludzi czytających ten wywiad Twoja osoba może być nieznana… Mam jednak nadzieję, że te słowa się nie potwierdzą, bo Twoje dokonania i to czym się zajmujesz są wybitne, a ich cel - epicki. Część z naszej społeczności (także i ja), słyszały o tym czego dokonałeś na Islandii. Możesz nieco bardziej przybliżyć temat i swoją osobę?

[S] Dla wszystkich, którzy mnie nie kojarzą - Cześć ! Nazywam się Szymon Makuch, jestem biegaczem ultradystansowym zakochanym w treningu crossfitowym, który jest dla mnie bardzo ważnym elementem przygotowania motorycznego. Rok temu w lipcu samotnie bez supportu udało mi się przebiec trasę z północy na południe Islandii ,w ciągu 11 dni pokonując ponad 620 km dźwigając cały dobytek na plecach. Żeby ułatwić Wam obraz tego jak wyglądał ten bieg wyobraźcie sobie, że codziennie przebiegacie 60 - 70 km. z 12 kilogramowym plecakiem, przeprawiając się przez lodowate rzeki, zbiegając po stromych zboczach gór i stawiacie dzielny opór Przed bezwzględnym islandzkim wiatrem przed którym nie ma się gdzie schować. Po takim biegu nawet Murph już nie jest taki straszny :)

[U] Okej dowiedzieliśmy się nieco więcej o Twoich dokonaniach i pewnie większość ludzi zastanawia się nad jednym… jak? Jak zbudować mentalność do przebiegnięcia tylu kilometrów w tak krótkim czasie? Jak radzić sobie ze słabościami i gorszymi chwilami na trasie? Jak przygotować się do czegoś, czego do tej pory nie robiło zbyt wielu ludzi?

[S] Co sprawia, że podczas najcięższych treningów jesteście w stanie dotrwać mimo wszystko do końca? Kiedy każda część ciała boli jak cholera, ale mimo to powtarzacie rep za repem. Myślę, że w tym tkwi wielka siła - w sile naszego umysłu, który kiedy przejmuje ster nad naszym ciałem to pozwala nam zrobić niesamowicie wielkie i wspaniałe rzeczy.

Jak zbudować taką siłę? Dobre pytanie :) Na pewno nie ma jednej drogi, bo każdy z nas jest inny. Tam gdzie niektórzy z nas odnajdują siłę i spokój, dla niektórych może to być za mało. Ja podczas trawersu przez Islandię myślałem nad moim nadrzędnym celem jakim było przebiegnięcie Islandii dla chorego na zanik mięśni 15 letniego chłopca - Kacpra Turaczyka. Stąd wzięła się nazwa tego projektu: 600 km. dla Kacpra. W najtrudniejszych chwilach myślałem, że jeżeli nie dam rady biec, to będę szedł. A jeżeli nie dam rady iść, to będę się czołgał. Byle dotrwać do końca.

[U] Mentalność i cel to jedno. Psychika i nastawienie są na pewno bardzo ważne w całym podejściu do wyzwania, ale nie biega się 600 km z “pozytywnym nastawieniem” :) Napisz proszę jak wyglądają Twoje treningi i jaką część z nich odgrywa przygotowanie motoryczne i treningi funkcjonalne, bo wiem, że to nieodłączna część Twojego planu treningowego :) 

[S] Na początku wspomniałem, że zakochałem się w treningach crossfitowych. Zawdzięczam to mojej siostrze- Aleksandrze Makuch, która pokazała mi jak poprawnie technicznie wykonywać ćwiczenia z kettlami, hantlami i jak pokochać burpeesy (da się!). W okresie pandemii, kiedy bieganie stało się nielegalne trening funkcjonalny stał się dla mnie codziennością i pomógł mi zbudować niesamowitą wytrzymałość. Żeby podtrzymać motywację, razem z Olą robiliśmy treningi Hero WOD za pośrednictwem Zoom'a (moja siostra mieszka w Warszawie, ja w Krakowie). W późniejszym okresie zakupiłem kamizelkę obciążeniową z ThornFit i mój trening wszedł na kolejny wyższy poziom. Moimi ulubionymi wod’ami są: Zachary Tellier, Riley, Burgees, G.I Jane. Większość z nich robię w kamizelce. Uważam, że połączenie treningu siłowego, funkcjonalnego i biegowego daje najlepsze rezultaty.

Bieg po emocje Szymon Makuch

[U] Odejdźmy na chwilę od treningów - chciałem spytać się o nowy cel, którym jest “bieg po emocje”. Czy możesz przybliżyć czytelnikom jaki jest cel tego, że lada moment zmierzysz się z przebiegnięciem dystansu uwaga… z Helu do Krakowa?

[S] Bieg po emocje to niezwykły projekt, który zrodził się w mojej głowie zaraz po tym jak zdałem sobie sprawę, że nie uda mi się zrealizować planu, który zakładał przebiegnięcie legendarnej drogi Pamir Highway w Tadżykistanie (nikomu do tej pory nie udało się jej przebiec bez supportu). Pandemia wirusa Covid-19 pokrzyżowała mi plany, ale nie na tyle, żebym stwierdził, że nie zrobię nic w tym roku. Mam ważny cel - mój bieg miał przyczynić się do zebrania poważnej kwoty 40 tysięcy PLN dla biegacza po ciężkim wylewie. Stanąłem więc przed zadaniem, że coś muszę wymyślić.

Tak powstał pomysł na przebiegnięcie trasy z Helu do Krakowa. To blisko 800 km. które zamierzam pokonać zaczynając już 10 sierpnia w Helu i kończąc po 10 dniach w Krakowie. Tym razem będzie to bieg z supportem w postaci mojej ukochanej żony, Oksany Shmygol, mojego przyjaciela i MENADŻERA Kuby Guzika od pewnego momentu mojej siostry.

Dla wszystkich zainteresowanych tym kolejnym szalonym projektem odsyłam do swojej strony: www.biegpoemocje.pl oraz na mój fanpejdż: charityutrarunner, gdzie zdradzam więcej szczegółów. Będzie można do mnie dołączyć!

[U] Co z twojej perspektywy jest najważniejsze podczas kilkudniowego biegu? Jak sobie o tym myślę, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to scena z Forresta Gumpa, gdzie pojawia się kwestia suchych skarpet :) Oczywiście, w głowie mamy również, że nie biegnie się w nowych butach i sprzęcie, paznokcie najlepiej obciąć 2,3 dni przed, etc., ale czy są jakieś “detale” o które musisz szczególnie zadbać?

[S] Najważniejsza jest psychika i suche skarpety :) Myślę, że bardzo ważnym elementem jest odpowiednie przygotowanie, zminimalizowanie sytuacji, które mogą wywołać niepotrzebny stres. Z racji dystansu jaki zamierzam pokonywać codziennie: od 80 do 100 km. już teraz wiem co będę pił i w jakich ilościach - żeby to sprawdzić robię 1 godzinne treningi biegowe podczas kiedy jest bardzo ciepło (ok. 25 stopni) i kiedy jest nieco chłodniej (ok. 20 stopni). Ważę się przed i po, żeby zobaczyć ile jestem w stanie wypocić wody. Tym samym wiem ile jej powinienem uzupełnić.

Korzystam ze sprawdzonego systemu odżywiania firmy Torq. Znam smaki potraw: sniadan, obiadów i kolacji, więc mam nadzieję, że i tym razem będzie pysznie i nie zabraknie mi energii. O sprzęt również się nie martwię, bo wspiera mnie Salomon i Suunto. Jeżeli jest jakiś detal o którym nie wolno mi zapomnieć to na pewno odpowiednia regeneracja : drzemki w ciągu dnia, odpowiednia ilość snu oraz odpowiedni oddech przez nos. Dam znać czy udało mi się to wszystko utrzymać :)

Bieg po emocje Szymon Makuch

[U] Ostatnie pytanie, czy masz jakieś cele na przyszłość? Gdzie można cię śledzić i czy planujesz jeszcze jakieś wyzwania poza granicami naszego kraju? Z tego co mi mówiłeś to szykuje się coś większego z gościem który jest “od nas”, tzn. ze środowiska crossfitowego :) Powiesz coś więcej o tym projekcie?

[S] Moim celem na 2021 rok jest przebiegnięcie wcześniej wspomnianej trasy przez Tadżykistan i Kirgistan - Pamir Highway. Jest to niesamowicie epicka trasa, której nie udało się jeszcze przebiec żadnemu biegaczowi. Tak jak wspomniałeś zamierzam pokonać ją wraz z Kamilem Klichem, którego z pewnością kojarzy duża ilość cross wyjadaczy. Kamil to przekozak i jestem pod ogromnym wrażeniem tego co dokonał do tej pory w górach. Dlatego będzie dla mnie zaszczytem zrealizować ten projekt właśnie z nim.

Autor Wywiadu: Karol Różycki

Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2020
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel